Nowe Kramsko i okolice
  Cmentarz, Ojciec Leander
 

Na cmentarzu w Nowym Kramsku spoczywa Ojciec Leander - męczennik za wiarę i ojczyznę. Za działalność w tajnej organizacji wojskowej "Czarny Legion" został zamordowany w 1942 roku w więzieniu we Wronkach. Na naszym cmentarzu znajdziemy też groby pomordowanych w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oranienburgu. Są też groby innych parafian, którzy w tym miejscu znaleźli miejsce wiecznego spoczynku. Zapraszamy do chwili zadumy i refleksji.

Ojciec Leander (1909-1942)


      Henryk Kubik urodził się 4 stycznia 1909 roku w Starym Kramsku. Gdy miał sześć lat i zaczął uczęszczać do niemieckiej szkoły podstawowej, stracił ojca. Karol Kubik zginął na froncie I wojny światowej pod Białymstokiem. Dalszym wychowaniem małego Henryka i jego sześciorga rodzeństwa zajęła się matka Marianna i wuj Walenty Kubik. Była to bardzo religijna rodzina. Dwie starsze siostry Henryka – Bronisława i Zofia wstąpiły do wrocławskiego klasztoru elżbietanek. Po skończeniu podstawówki Henryk Kubik kształcił się w polskim gimnazjum w Wolsztynie, z którego przeniósł się do gimnazjum w Pyzdrach. Następnie wstąpił do Seminarium Duchownego we Włodzimierzu Wołyńskim (obecnie miasto w zachodniej części Ukrainy). Stamtąd został przeniesiony do seminarium w Łucku, a potem do zakonu świętego Benedykta w Lubiniu.
     Po złożeniu ślubów zakonnych studiował w Polsce i Czechach. 6 czerwca 1937 r. legat papieski, arcybiskup Franciszek Ritter udzielił mu w klasztorze Emaus w Pradze święceń kapłańskich. Po święceniach ojciec Leander wrócił do klasztoru w Lubiniu. W 1940 roku został proboszczem parafii w podgostyńskim Siemowie. Tam ojciec Leander dał się poznać jako gorliwy kapłan, cechujący się dobrocią i serdecznością. Głosił odważne, pełne nadziei kazania. Został kapelanem oddziału wojskowego „Czarny Legion”.
     Gestapowcy aresztowali go w Wielki Piątek 1941 roku w kościele podczas modlitwy. Podobnie jak inni członkowie tajnej organizacji wojskowej, trafił do więzienia w Rawiczu. Śledztwo w Rawiczu było brutalne. Gestapo biciem wymuszało zeznania na spiskowcach z Gostynia. Więźniowie siedzieli w pojedynczych celach. Pół roku później Niemcy wywożą wszystkich do Zwickau i umieszczają w dawnym klasztorze przerobionym na więzienie. Spiskowcy z Gostynia przebywają teraz w dwóch wielkich salach, mogą się ze sobą kontaktować. Ojciec Leander zachowuje się tak, jakby był oficjalnym kapelanem więzienia. Słucha spowiedzi, udziela sakramentów, prowadzi modlitwy. Żeby współwięźniowie mogli się modlić, robi dla nich z nici różańce, z aluminiowych blaszek krzyżyki, a na małych karteczkach przepisuje ręcznie litanie. Szanują go nawet ci, którzy nie są katolikami. Więzienni strażnicy wiedzą, że jest księdzem. Niektórzy próbują mu dodatkowo dokuczyć. Zdarza się, że zakonnikowi odmawiają należnej porcji cienkiej, więziennej zupy.
     Ojciec Leander cierpliwie znosi upokorzenia. Wiosną 1942 roku odbywa się proces. Wyroki są drakońskie. Dwunastu członków Czarnego Legionu za zdradę stanu zostaje skazanych na karę śmierci. Kilkudziesięciu pozostałym legionistom hitlerowski sąd wymierzył od roku do 10 lat więzienia. 38 spośród nich nie dożyje końca kary. Ojcu Leandrowi nie udowodniono przynależności do Czarnego Legionu. Jednak za to, że wiedział o istnieniu organizacji i nie powiadomił o niej władz niemieckich, został skazany na 5 lat ciężkiego więzienia. Przebywał kolejno w Darmstadt, Eich i Wronkach. Wyczerpany pracą ponad siły i częstym biciem zmarł 14 października 1942 roku.


Grób ojca Leandra na cmentarzu parafialnym w Nowym Kramsku

Z pięcioletniego wyroku w niemieckich więzieniach wytrzymał półtora roku. Władze więzienia nie chciały wydać rodzinie zwłok ojca Leandra. Mariannie Kubik udało się wreszcie przekupić więziennego urzędnika, który wydał jej zaplombowaną trumnę z ciałem syna. Musiała jednak podpisać oświadczenie, że nie otworzy trumny. Nie wytrzymała i zlekceważyła podpisane pod przymusem oświadczenie: chciała się upewnić, czy w trumnie leży jej syn.
     Ojca Leandra pochowano na cmentarzu parafialnym w Nowym Kramsku. Benedyktyni z Lubinia, społeczność Siemowa, Starego i Nowego Kramska, żyjący jeszcze świadkowie postawy życiowej ojca Leandra, modlą się o jego beatyfikację.


Cmentarz


Groby pomordowanych w obozie koncentracyjnym w Oranienburgu






































































Żródła: Nowa Gazeta Gostyńska, 2/09
              Gość Niedzielny, 16.06.2008 r.
 
  statystyka  

 

 

 

 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=